Jak wzbudzić w kierowcy chęć mordu… Czyli Niemcy na wakacjach

dlaczego nienawidzę kampingów

Nadchodzi taki okres w roku, gdy trawa staje się zielona, ptaki pięknie śpiewają, słonko grzeje i jakby cały świat był znów radosny, znów czysty i dobry, znów piękny…
Taki obraz lata ma chyba większość ludzi łącznie ze mną, jednak praca za kółkiem nauczyła mnie, iż lato oznacza jedno z początkowych miejsc na mojej liście tragedii w życiu kierowcy, mianowicie ,,Niemcy na wakacjach”.  Chyba każdy kierowca doświadczył tego zaszczytu odstania tudzież toczenia się delikatnie powyżej prędkości ruchu płyt tektonicznych w korku, na końcu którego okazuje się, że nic się nie stało, nie było wypadku, robót drogowych,  ba! nawet nie popsuło się nikomu auto, po prostu korek powstał z pustki!

 


Długo nie mogłem wyjść z zakłopotania wynikłego z braku logicznego wytłumaczenia tego zjawiska. Na szczęście z pomocą przyszedł mi stary szofer pamiętający jeszcze brak Schengen który wytłumaczył mi to tak:
,,Słuchaj młody, gebelsy szczególnie na wakacjach są strasznie ciekawskie, wystarczy, że na poboczu jastrząb złapie królika, czy komuś zepsuje się auto lub stanie się inna nieznacząca dla reszty globu pierdoła, już masz korek. Jak na komendę pierwszy na prawym pasie zwalnia do 20 km na godzinę, aby się dobrze przyjrzeć, co się dzieje na poboczu. Nie po to, aby pomóc , lecz tylko i wyłącznie po to, aby popatrzeć, zrobić zdjęcie… Skoro na prawym pasie ktoś hamuje, wszystkie idą w jego ślady, momentalnie praktycznie wstrzymując ruch na drodze, każdy chce się przyjrzeć, nie zwracając zupełnie uwagi na to, że za ich plecami hamują już 4 km wstecz. Zapamiętaj moją złotą zasadę: jak są roboty drogowe to jest 2-4 km korka, jeśli natomiast jest tam odpalona koparka, która w dodatku pracuje, to masz bite +8 km, ot taki ciekawski naród, nie ma żadnej wojny, to sobie inne zainteresowania znaleźli…”
Z racji, iż jako nowy byłem często poddawany próbom nabrania przez starszych kolegów, nie mogłem w to uwierzyć. Po kilkuminutowej kłótni odnośnie korków w Niemczech mój kompan zdecydował zorganizować zakład, że stworzy korek w 15 min bez wychodzenia na autostradę i obnażania się, (wiem, że obnażanie się raczej nie uchodzi, ale lepiej było się w zakładzie zabezpieczyć). Więc przybijając zakład o pięć dych, rozsiadłem się na ławce z zegarkiem w ręku i oczekiwałem startu zmagań. Mój kompan wskoczył do kabiny, po chwili wytarmosił miskę, trzy koszulki i chyba płyn do naczyń. Do miski nalał wody, wpuścił trochę płynu, koszulki przerzucił przez ramię i dziarsko pomaszerował do barierek autostrady. Przez chwilę nie rozumiałem, co chce zrobić, lecz gdy tam dotarł, wszystko stało się jasne  ̶  po prostu najnormalniej w świecie zaczął prać sobie koszulki przy autostradzie! Rozbawiło mnie to strasznie, widok był dość kuriozalny, nie licząc oczywiście tego, że po 5 min auta ostro wyhamowały do 20 na godzinę, a po ustalonych 15 min był już naprawdę porządny korek. Rozumiecie to? Korek z powodu prania? Przecież to niedorzeczne, ale niestety taka jest prawda, w Niemczech korek powstaje z niczego…

 

Ale to oczywiście nie jedyny typ korka u naszych zachodnich sąsiadów, nie powiedziałem jeszcze o tym najważniejszym, a zarazem o temacie tego wpisu, mianowicie o ,,Niemcach na wakacjach”.  
Nie wiem czy w Republice Federalnej przy zdawaniu prawa jazdy od razu uczą, jak podpinać kamping? I, powiedzmy sobie szczerze, nie normalny kamping pod SUV’a czy inne pasujące do tego auto, lecz absurdalnie wielki kamping pod równie absurdalnie mały pojazd. Ostatnio widziałem bodaj siedmiometrowy kamping ciągnięty przez peugeota 206. Oczywiście powiedzenie, że tylko go zobaczyłem to spore przekłamanie, gdyż widziałem go nieustannie od granicy niemiecko-austryjackiej aż do Werony. Nie dość, że nie mógł sam się uciągnąć, to jeszcze spowalniał innych na byle jakim wzniesieniu do 40 km na godzinę. Jak na ironię wtórowali mu jego koledzy z równie nonsensownymi zestawami. Chociaż widok strzelającego dymem VW T2 wyładowanego pod sam sufit (jakby na wojnę jechali) z oczywiście cholernym kampingiem (sic!), trochę mnie rozbawił…

ukm

UKM-2000M – Dokładnie to chciałbym mieć, zamontowane na desce mojego auta.

Rozluźniła mnie dopiero wyimaginowana wizja umieszczenia na desce rozdzielczej mojej renówki karabinu UMK-2000 i napierdalania do tych cholernych kampingów serią!!!  Takie wynalazki powinny mieć zakaz wjazdu w Alpy, a najlepiej w ogóle poruszania się po drogach, i tu przekaz do Niemców, chcecie ciągać kampingi? Kupcie SUV’a i jedźcie, jakby was sam szatan z UMK2000 na desce rozdzielczej ciężarówki gonił, czyli plus minus 95 km/h….

 

5748737938_250199dd2e_b

Ewentualnie zamiast karabinu… (źródło zdjęcia)

Myślę, iż tym artystycznym akcentem przekazałem, co myśli pewnie większość kierowców ciężarówek w czasach, gdy coraz więcej dróg jest objętych zakazem wyprzedzania. O korkach powstałych z ciągnięcia lewym pasem do końca i wpierdala się przed samą barierką zjazdu na prawy, nie będę się wypowiadał, gdyż nie wiem co powiedzieć, znaczy się wiem, co powiedzieć, ale nie chcę używać zwrotów  ‚Skurwysyny’ lub ‚Tępe Chuje’.

 

 

 

 

PS: Dla uwiarygodnienia mych majaczeń ADAC (niemiecki automobil klub) podał, że w 2015 roku liczba zarejestrowanych w Niemczech korków osiągnęła 568 tys.,  natomiast ich łączna długość to ponad 1,1 mln km – to teoretyczna linia samochodów, które są w stanie opasać ziemię 28 razy.
Link do źródła wyliczeń

POST REPLY