Przytłoczeni samotnością… Kiedy dopadają nas własne demony…

Autostrada. Dla większości ludzi symbol postępu cywilizacyjnego, dla zboczonych obściskiwaczy drzew coś obcego naturze, symbol, który wgryzł się w krajobraz, stając się kolejnym pomnikiem degradacji środowiska na świecie. Jesteśmy jedynym gatunkiem, który zbudował sobie drogi w celu szybszej komunikacji, wzmożenia handlu, a przez to pojawieniu się pojęcia globalizacji.

Na samych drogach się nie skończyło, to był kolejny przystanek w rozwoju, jaki, choć małymi krokami, dokonuje się codziennie niezależnie od naszego zdania… Aby jeszczeświat-połączenia mocniej usprawnić wykorzystanie atrybutów oferowanych przez utwardzone drogi, stworzyliśmy samochody. Najpierw osobowe, później ciężarowe. Wtedy wraz z rozrastającą się siecią asfaltowych połączeń i coraz większą liczbą użytkowników tych dróg, świat zaczął się kurczyć, nagle Europa stała się mała, odległość przestała przerażać.

Można by powiedzieć, że postęp buduje, jednak są i takie zawody jak nasz, zawody w których postęp sprawił, iż samotność jest codziennością, w których porzucamy rodziny na wiele dni, w których dochodzi nierzadko wręcz do tego, że przestajemy się starać, aby taką rodzinę stworzyć…

silhouette-1288119

Człowiek upada, gdy staje się biernym widzem własnego życia, kiedy każdy dzień staje się odbiciem całej reszty…

Pisząc ten tekst, siedzę na wiadukcie nad autostradą A7 w Niemczech, przyglądam się jadącym jedna za drugą ciężarówkom. Różne narodowości: Polacy, Litwini, Łotysze, Estończycy, Czesi, Węgrzy, Słowacy. Patrzę na zegarek, 20:34, już wiem, że większość z tych kierowców będzie zmuszona spędzić weekend poza domem. Zastanawiam się kim są, czy mają dzieci? Żony? Dziewczyny?, które tęsknią i oczekują ich powrotu. Przez głowę przebiegają mi setki myśli i scenariuszy, niektóre wychwyciłem na parkingach od innych kierowców, inne przeczytałem w internecie…

Zastanawia mnie, czy w którejś z tych kabin nie odgrywa się właśnie dramat. Kiedyś słyszałem opowieść kierowcy, który nie mógł sobie wybaczyć, że nie był przy narodzinach dziecka. Poród zaczął się dwa tygodnie przed terminem, a on był w połowie ostatniej jego trasy przed zaplanowanym urlopem. Zgodził się wyjechać, aby zarobić jeszcze trochę pieniędzy, oboje z żoną byli na dorobku, urządzali mieszkanie, dziecko w drodze, myślał że wszystko się uda. Aż zadzwonił telefon.  Jego brat poinformował go, że żona zaczyna rodzić. Pamiętam, jak ze łzami w oczach opowiadał o bezsilności, którą wtedy czuł. Do domu jeszcze ponad 1600 km, chciał jechać bez przerwy, ale wiedział, że to może się skończyć katastrofą, chciał lecieć samolotem, ale okazało się że wylot do Warszawy będzie dopiero następnego dnia popołudniu, lecz to wszystko było za późno. Przyjście swojego dziecka na świat witał z telefonem przyciśniętym do ucha, w kącie łóżka w swojej kabinie. Mówił, że to najgorsze, co go w życiu spotkało, ta świadomość, że nie było cię przy pierwszym samodzielnym oddechu twojego dziecka…

baby-203048

,,ta świadomość, że nie było cię przy pierwszym samodzielnym oddechu twojego dziecka… „

Patrząc na ciąg świateł wijących się po asfaltowym wężu, zaczynam się zastanawiać, czy mnie także czeka moment, który wystawi na próbę mój zapał do tej pracy? Czy wtedy ją znienawidzę? Czy znienawidzę siebie? Czy będę potrafił nie zatracić się w pogoni za pieniądzem?

W tym momencie przypominam sobie opowieść, jaką kiedyś usłyszałem:

,,Pewien architekt zaprojektował przepiękną bibliotekę. Niestety po pewnym czasie biblioteka zaczęła zapadać się w ziemię… Ów architekt nie doliczył w swych obliczeniach wagi przybywających każdego roku książek…”.

Jak nie podzielić losu biblioteki? Jak nie dać się przygnieść ciężarowi tej pracy? Jak stworzyć i zapewnić szczęście rodzinie, będąc kierowcą?

Na te pytania każdy z nas musi znaleźć własną odpowiedź. Tak jak nie ma dwóch identycznych diamentów, tak nie ma takich samych ludzi. Każdy musi wybrać swoją drogę, dojść do celu wedle własnych zasad, nie zwracając uwagi na potknięcia.

Mówią, że życie to pasmo zmagań, którym trzeba sprostać. Jednak prawdziwym wyzwaniem jest znalezienie szczęścia pośród tych  wszystkich przeszkód, wtedy droga staje się łatwiejsza…

Jeśli sam poczujesz, że dałeś bliskim wszystko, co mogłeś, wtedy dopiero staniesz się spełnionym człowiekiem nawet w zawodzie kierowcy, natomiast odpuszczenie sobie natychmiast zapoczątkuje proces, który cię ostatecznie zniszczy…

connected-1327191

Rodzina to co motywuje w zawodzie kierowcy najbardziej… Sztuką jest nie zatracić się w codzienności…

Moje przesłanie do was jest proste: ,,pamiętajcie o ciężarze książek przybywających z każdym rokiem, nie pozwólcie, aby wasza biblioteka się zapadła”.

 

POST REPLY