Czy coś się zmieniło? A może to jednak powtórka z rozrywki?

Oto i nadszedł ten dzień. Może „podsumowanie” to byłoby za duże słowo, gdyż minął dopiero miesiąc od mojego niedoszłego odejścia i rozmowy z Carem Logistyki, jednak gdybym tego nie opisał, byłbym nierzetelny wobec siebie, Was i firmy…

 

Tak więc, jak pamiętacie, powstrzymałem się od odejścia z Wegi, co w sumie nie popsuło zbytnio mych relacji z firmą, do której miałem przejść, gdyż zestaw, na jaki się umówiliśmy z nowym pracodawcą i tak miał być dostępny dopiero za półtora miesiąca. (Tak, chodzi o tandem zabudowany Kassbohrerem). Do tego czasu miałem robić szybkie kółka w podwójnej obsadzie. Jednak najlepszym trikiem było to, że zakład, do którego miałem przejść, parkuje auta na firmie, z której chciałem odejść, więc summa summarum zmieniłbym tylko barwy.

 

Ale wróćmy do meritum, czyli mojej oceny, czy coś się zmieniło, czy nie?

 

Wedle mojego odczucia zaszła kolosalna zmiana, przede wszystkim w planowaniu tras. Skończył się bajzel, teraz wiem z wyprzedzeniem, co będę robił. Zmieniło się także ustawienie tras, ponieważ minęło, wedle mego odczucia, faworyzowanie pewnych kierowców (tzw. pupilków) i trasy są rozdzielane sprawiedliwie. Zniknął także proceder „podbierania ładunków” polegający na tym, że jeśli któryś z pupilków ładował się w tym samym miejscu co Wy i miał, że to tak ujmę, gorszą trasę, to telefon do logistyki już się gotował, aby zamienili trasy jego z Waszą. Oczywiście nie odważyliby się zrobić tego w sposób jawny, czyli podejść do Was czy zadzwonić z pytaniem, jaką macie trasę. To zawsze odbywało się poprzez „życzliwych informatorów”. Dlatego nawet nie mieliście szans dowiedzieć się, kto Was wychujał z ładunku, a tym bardziej komu przypierdolić.

 

Jak widzicie, dużo się zmieniło, chociaż z racji, że piszę tego bloga, w którym nie hamuję się w opisywaniu sytuacji w firmie oraz często po niej jadę, spodziewałem się prędzej gróźb pozwu sądowego, do którego nomen omen się już przygotowałem, konsultując możliwe scenariusze z prawnikiem. Myślę, że jeśli sprawy potoczą się dalej tak dobrze jak teraz, to firma zyska nie tylko w mych oczach, ale także w oczach przyszłych kierowców, których, jak wiadomo, jest niedobór w naszym zawodzie.

POST REPLY