Dyrektor Pomoże!

Jak pamiętacie z Kleszczowa zabrałem się do domu z kierowcą Mostvy, zanim jednak to nastąpiło dowiedziałem się że za zeszły miesiąc, w którym jak pisałem tydzień stałem pod serwisem, i kupę czasu spędziłem na braku ładunków lub dilerce firma zapłaciła mi 4.707zł. Dosłownie szlak mnie trafił, wybrałem na firmowym komunikatorze drugiego w kolejności dyrektora (ale za to zajmującego się finansami) i wyskrobałem co o tym myślę.

 

(Tu przytoczę tylko swoją wypowiedź gdyż rozmowa odbyła się na urządzeniach firmowych i nie chcę być posądzonym o ujawnianie korespondencji wewnątrz firmy)

 

,,Witam,

Właśnie dowiedziałem się jaką pensję otrzymałem za XI jest to 4,6tyś zł

Czy to błąd czy jawne złodziejstwo?

Rozumiem że znowu brak premii, o wypłacie za dni w których codziennie miałem niby wyjeżdżać więc czekałem na walizkach a termin naprawy auta przeciągał się do aż 7.XI nie wspomnę… Rozumiem że to było w czynie społecznym?

Jak rozliczane są przejazdy pociągami? Za darmo?

Jak do mych pensji za ostatnie 3m-c ma się wegowska reklama o wysokości wynagrodzenia? Czy reklama świadomie wprowadza w błąd?

Do tej pory byłem spokojny ale żeby od 5mc prosić się o dobre trasy bez wydziwień aby te 12500km wyjeździć… Jakoś się nie udaje.

 

W gratisie firma początkowo premię zaniża po czym całkowicie przestaje wypłacać. Skoro nie podoba się firmie że sam na ile mogę naprawiam awarię auta, ładuje zawszę maksymalną ilość aut i to jeszcze prawie w wymiarach, jestem dyspozycyjny gdyż jeżdżę po dwa tygodnie a czasem po trzy i nie wymagam aby ściągać mnie co tydzień przez co firma więcej zarabia na zachodzie w gratisie dostaję dilerki po salonach w centrum Hamburga gdzie jest 3,5 tony lub jak jakiś czas temu koło Wolfsburga latałem po prawie 2 kilometry z każdym z ośmiu załadowanych aut, gdyż wjechać się nie da bo jest zakaz 3,5t a właściciel salonu tłumaczy że to nie jego problem gdyż zamawiał 3 małe transporty a nie jeden wielki to wszyscy mają to gdzieś.

Więc pytam Dyrektora jak to jest rozliczane? Jakim cudem zgadza się to z ustawami o wynagrodzeniach kierowców, niemieckim milogiem którego wymogi firma potwierdza?”

 

Tu przyznam że mnie poniosło, i trochę czasem emocjonalnie i chaotycznie wyartykułowałem swoje racje, co do odpowiedzi dyrektora to poprawił mnie że nie zarobiłem 4,6tyś zł tylko 4,707zł. Poinformował mnie także że nie podoba mu się ton mojej wypowiedzi, co do wynagrodzenia jest ono zgodne z regulaminem, przestoje serwisowe powinienem uzgadniać z kierownikiem warsztatu (swoją drogą jak ewidencjonowany jest czas pracy kierowców gdyż nawet za dni wolne należy mi się jakieś środki, a nie otrzymałem nic poza gołymi kilometrami, tu musi być ciekawie, pomijając całkowicie fakt ze to kierownik warsztatu zlecił wstawienie auta na seriws). Premii nie otrzymałem gdyż za szkody dostałem tylko 3 punkty (z ponoć 5 możliwych, każdy dział przyznaje punkty które się sumują warsztat, logistyka, szkody, tankowania, kierownik transportu a mi ponoć zabrakło dosłownie ziarenko do osiągnięcia pułapu premii). O przydzielaniu tras powinienem porozmawiać z kierownikiem logistyki, sprawa przejazdów pociągami za które w tej chwili firma nie płaci nurtuje zarząd, oraz że oskarżenia o zaniżanie premii lub wręcz ich usunięcie są bezpodstawne i Dyrektor zaprasza mnie na rozmowę.

zombomeme26012017004407

Więc nie wiele myśląc następnego dnia udałem się na rozmowę z dyrektorem, dyrektor pięknie się wysławia, posiada ogładę i ogólnie pasuje do tego stanowiska gdyby nie drobne niuanse. Na początku pytanie dlaczego oskarżam firmę o złodziejstwo? Oraz że jeśli nie wycofam tych oskarżeń to będziemy musieli się pożegnać. Niestety kiepski argument w dzisiejszych czasach gdy kierowców wszędzie potrzebują a doświadczonych to już w ogóle. Potem delikatna sugestia że oskarżenie to zabolało najwięcej głównego dyrektora i gdybym się z nim teraz spotkał, to na pewno by mnie zwyzywał i zbeształ, to kolejny nietrafiony argument gdyż wtedy po prostu wyciągnął bym telefon i rozpoczął nagrywanie. Po tym front się zmienił że jednak dyrektor wie że kierowcy pracują na całą firmę i przyjrzy się mojej sprawie jeśli wycofam oskarżenia o ,,złodziejstwo”. Tu zgodziłem się wycofać ale mam pytania dlaczego nie dostałem premii ? Dyrektor poszperał w komputerze i poinformował mnie iż ze względu na szkody i ekodriving… Co do szkód od razu wyjaśniłem że w zeszłym mc miałem jedną rysę na zderzaku oraz brak kołpaków (rysy zdarząją się nagminnie, często ładujemy w nocy, w deszczu i wszystkiego nie da się po prostu zobaczyć, co do brakujących kołpaków chodziło o smarta wiozłem ich wtedy 11 z czego 7 było na stalowych felgach i tylko ten jeden miał mieć kołpaki, czego swoja droga nie mogłem wiedzieć gdyż nie otrzymujemy specyfikacji wyposażenia). Tu dyrektor przyznał mi racje że za rysę i kołpaki nie mogłem mieć zabranej całej premii i sprawdzi to, jednak pozostaje ekodriving (tu wytłumaczyłem iż tydzień jeździłem z poważną awarią adblue i spalanie musiało wzrosnąć co może potwierdzić kierownik serwisu), jednak dyrektor poinformował mnie że nie chodzi o spalanie czy normy gdyż rozumie że tego nie da się określić, a o styl jazdy czyli hamowania, używanie zwalniacza i tempomatu itp. I że wszystko wyjaśni mi kierownik od Paliwa, gdyż on ma podgląd danych z szyny Can i widzi wszystko, kiedy i jak robię… Więc pędzę do kierownika, a On ździwiony, nic takiego nie ma, posiada tylko stan mego paliwa, stan licznika i spalanie nic więcej, oraz że ocenę przyznaje w zależności od spalania…

 

I znowu pędzę do Dyrektora poinformować go o tym że jednak się mylił, po wysłuchaniu wydawał się ździwiony tymi rewelacjami i obiecał się temu przyjrzeć, no w sumie myślę to tyle co mogłem zrobić.  Jeśli to nie pomoże to tylko zwolnienie i sąd mi zostaje, ale w sumie skoro dyrektor mówi że się tym zajmie to czemu mam nie wierzyć.

zombomeme26012017004940

Zanim opuściłem biurowiec, zaczepił mnie kierownik logistyki (już nie pracujący). Chciał ze mną porozmawiać o mych zastrzeżeniach co do pracy logistyki (Widać informacje o mych występach rozeszły się błyskawicznie po firmie).  Trochę żeśmy sobie pogadali trochę poopowiadałem co mi się nie podoba, w kilku sprawach przyznał mi racje a kilka innych gdzie byłem święcie przekonany że mam rację wyjaśnił, także wychodzi na to że ja też mogę się mylić, no cóż człowiek uczy się całe życie.

 

Jednak zabiłem go chyba ostatnim pytaniem, mianowicie:  ,,Czy jest przykazanie z góry, aby nowi kierowcy dostawali lepsze trasy i robili więcej kilometrów kosztem już pracujących kierowców?”

Tu było widać że pytaniem wybiłem go z rytmu, to wahanie i zająknięcie, wystarczyło mi za odpowiedź, jednak poczułem krew i nie zamierzałem odpuszczać więc dodałem

,,Pytam szczerze, jest tak czy nie? I nie kłam, bo może Cię to ździwi ale kierowcy rozmawiają ze sobą i doskonale wiemy co się dzieje, a że nowi nie wiedzą iż w tej firmie trzeba trzymać mordę na kłódkę to powiedzą wszystko”

I w tym momencie było tylko niechętne skinienie głową i potwierdzenie mojej tezy. W sumie nawet mógłbym to zrozumieć, gdyby to było zrobione w sposób zbilansowany jednak moja firma ma tendencję do popadania w skrajność dlatego przeszarżowali z tym tematem czym dobitnie wkurwili obecnych kierowców, nawet osoby do tej pory wygłaszające dość stonowane opinie o firmie się coraz mocniej radykalizują. Sam jestem ciekawy jak to się dalej rozwinie, a póki napisałem sprostowanie odnośnie oskarżenia firmy o złodziejstwo i czekam na ruch dyrektora….

 

[Aktualizacja]

Dyrektor wykonał swój ruch, dostałem 500zł premii, tu muszę przyznać że zachował się w porządku  i tak jak obiecywał przyjrzał się sprawie (Chociaż z tego co się dowiedziałem to żadnego przyglądania się sprawie nie było, był tylko telefon z podaną kwotą do doliczenia przy następnej wypłacie ale co mnie to interesuje, ważne że kasa jest). Jedynym niuansem są nadal przejazdy pociągami które na dzień 22 stycznia 2017 nadal nie są płatne i ciągle ,,nurtują zarząd”.

POST REPLY